sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 3

''Położyłam się na swoim mięciutkim łóżku i już miałam zasnąć, gdy znowu dostałam sms'a. "Jezioro za lasem wygląda bardzo smutno bez Ciebie, mam nadzieję, że przyjdziesz tam jutro na 15:00 :))'' Jezioro za lasem, to nasze ulubione miejsce, w które wychodziłam z mamą, w letnie upały.- Najpierw muszę się z tym wszystkim przespać. Jutro nad tym pomyślę- zasnęłam i pogrążyłam się w śnie.''

~~
Kiedy się obudziłam promienie słoneczne przeciskały się przez przezroczyste paski w rolecie, rażąc mnie prosto w oczy. Odwróciłam się od okna chcąc uniknąć konfrontacji z promieniami, kiedy zobaczyłam, że moje drzwi są uchylone. Zadręczałam się myślami kto odwiedził mnie dzisiaj wieczorem i czego chciał. Podeszłam do białych drzwi, złapałam za klamkę i wyjrzałam za próg zerkając czy czasami nie ma nikogo na korytarzu- no co? trzeba się upewnić. Nie zobaczyłam, tak jak przypuszczałam nikogo, dlatego wsunęłam się z powrotem do środka przegrzebując w szafie ubrania które dzisiaj założę. W trakcie wróciła mi myśl o nocnym sms'ie.
-Byłabym cholernie naiwną idiotką, gdybym tam poszła... kto normalny idzie do lasu na spotkanie z nieznajomą osobą?- szepnęłam sama do siebie gestykulując w różne strony rękami. Wyjęłam z szafy białe spodnie z dziurami na kolanach i croptop w czarno białe paski. odwróciłam się na łóżko, zauważając jednocześnie pudełko które podarował mi wczoraj Igor. Przecież nadal go nie otworzyłam. Rzuciłam ciuchy na łóżko i powolnym, a zarazem tajemniczym ruchem wyjęłam pudełko z pod łóżka ciągnąc za czerwoną wstążkę. Rozwinęłam pudełko z papieru zdejmując z niego pokrywkę. W środku znajdowała się fiołkowa sukienka, a obok niej karteczka. Wzięłam karteczkę do rąk i przeczytałam napis "Zapraszam na mój ślub księżniczko! Mam nadzieję, że sukienka się spodoba, a ty zechcesz być moją świadkową". Otworzyłam szeroko oczy nie dowierzając. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Wybiegłam z pokoju wparowując dynamicznie do pomieszczenia na przeciwko w którym mieścił się pokój brata.
-Igor! nie wierzę! nawet nie wiesz jak się cieszę! czemu mi nic nie powiedziałeś, że kogoś poznałeś?! Kim ona jest?! Jak ma na imię?! Kiedy ją poznałeś?!- Zasypywałam go pytaniami, patrząc na jego zakłopotaną minę. Jego oczy świeciły się i wpajały w moje. 
-Widzę, że ktoś tu otworzył pudełko- Igor z uśmiechem na ustach wypowiedział te słowa, po czym go ścisnęłam tak mocno, że zabolał mnie brzuch.
-Gratuluję ci z całego serducha!- nie przestałam go przytulać.

~~~~

Po długiej rozmowie z Igorem, dowiedziałam się, że jego dziewczyna nazywa się Sara- była Polką i przyjechała na wakacje do Szwecji kilka lat temu. Poznał ją w klubie, co jest niezbyt zadowalającą informacją. Gdy emocje już opadły, powróciłam do wykonywania mojej porannej rutyny i zabierając z łóżka wcześniej rzucone tam ubrania, ruszyłam do łazienki. Ustałam przed kranem kładąc telefon (bo nosze go ZAWSZE przy sobie) na pralkę obok. Przerzuciłam długie włosy na jedną stronę, po czym przemyłam kilkakrotnie twarz wodą. Zaczęłam myć zęby, gdy przyszedł kolejny sms od nieznanego mi numeru. odblokowałam iphone i zaczęłam czytać ''Jesteś bardzo słodka kiedy śpisz. Mam nadzieję, że całus w policzek ode mnie sprawił, że spałaś spokojnie". Odplunęłam pastę do zlewu wytrzeszczając oczy ze zdziwienia. A tak poza tym, jego sms'y były naprawde dziwne, jakby namierzył mnie jakiś chory pedofil..  z resztą, który pedofil nie jest chory.
-Co kurwa!?- krzyknęłam będąc w szoku, po czym usłyszałam kroki, a zaraz potem drzwi łazienki otworzyły się.
-Co się stało? czemu krzyczysz?- Wysoki chłopak spojrzał na mnie z góry opiekuńczym wzrokiem
-Ior, Przeczytaj!- podałam mu telefon wskazując, żeby przeczytał tą wiadomość.
-Ehh, nie przejmuj się pewnie ktoś robi sobie z ciebie jaja- powiedział oddając mi telefon, a ja nie zdążyłam mu nic więcej powiedzieć, bo wyszedł z łazienki z dziwną miną. Nie jestem głupia, widziałam przez chwilę w jego oczach zakłopotanie. Ubrałam się w końcu i wróciłam do pokoju rzucając się na łóżko z rozłożonymi rękoma. Nacisnęłam przycisk odblokowujący iphone i zobaczyłam, że jest godzina 14:30. Przypomniałam sobie o sms który mówił o spotkaniu nad jeziorem. 
-Wychodzę!- Głos mamy rozległ się po całym domu, po czym usłyszałam trzask drzwi.
Zlekceważyłam tą informację, rozmyślając dalej. -A może on chciał mi przekazać coś ważnego? A może po prostu chciał mi zrobić krzywdę?- nie wiedziałam co mam zrobić. Podniosłam się do pozycji siedzącej opierając się o ścianę przy łóżku i złapałam macbooka. Włączyłam kilka rozluźniających piosenek przeglądając przy tym aska i facebooka. Pogrążyłam się w świecie internetowym, po czym wybudził mnie kolejny sms- Ile ich jeszcze do cholery będzie?!- mruknęłam pogardliwym tonem głosu. Zaczęłam czytać treść sms'a "Chyba się nie zrozumieliśmy, daję ci jeszcze pół godziny na dotarcie, albo czeka cię piekło". Cholernie się bałam. Przecież ten człowiek był u mnie w nocy. zrzuciłam z kolan laptop na łóżko i wybiegłam z domu w między czasie zakładając białe conversy. Przed moim domem stał samochód Jaśka, a on kierował się w stronę drzwi wejściowych. 
-Ula! Właśnie do ciebię szedłem- kuszący głos chłopaka odezwał się do mnie spokojnie, a ja patrzyłam na niego ze zdenerowaniem.
-Ty idioto! Co ty najlepszego zrobiłeś!- Krzyknęłam na niego wypalając mu wzrokiem dziurę w głowie.
-Uspokój się i przestań na mnie krzyczeć, tylko powiedz mi o co ci chodzi.- nadal opanowany głos chłopaka patrzył na mnie pytająco. To niesamowite, że cały czas udaje mu się być poważnym.
-Patrz!- zrobiłam to samo co przedtem w łazience pokazując Jankowi sms, tym razem ten co dostałam 5 min temu.
-Podwiozę cię tam i będe przy tobie, okej?
-Nie masz innego wyjścia, przez ciebie te sms'y. Gdybyś kurwa nie zgubił tego numeru...
-Przepraszam!- nie dał mi dokończyć. Ruszył samochód w stronę jeziora, a 10 min później byliśmy na miejscu. Miejsce było opustoszałe. Nigdy nie widziałam tutaj żadnego człowieka oprócz mnie i mamy.

Perspektywa Jasia:

Dziewczyna wysiadła z samochodu, a ja zaraz za nią zamykając samochód na klucz. Objąłem ją w talii. Widziałem speszenie na jej twarzy, kiedy na mnie spojrzała. Szliśmy w stronę pomostu. Zobaczyłem czarne bmw zaparkowane nieopodal w lesie, a na moście postać faceta odwróconego w stronę wody. Widziałem, jak pod Ulą uginają się nogi.
-Spokojnie, jestem przy tobie.- wyszeptałem jej do ucha, a ona nie odezwała się ani słowem krzyżując ręce na brzuchu. Weszliśmy na pomost, a ten zaskrzypiał, co spowodowało odwrócenie się mężczyzny. Ruszył w naszą stronę z niezwykle dziwnym wyrazem twarzy.
-Ooo, przyprowadziłaś mojego ulubionego kolegę!-facet nieszczerze uśmiechnął się, po czym zaraz jego wyraz twarzy wrócił do normalności-Miałaś być sama.
-szkoda, że nie napisałeś mi tego w sms'ach- dziewczyna spojrzała na niego kpiąco.
-czego chcesz?-wtrąciłem się.
Chłopak znowu się uśmiechnął i obejrzał się za siebie podnosząc brwi w górę- Pewnie się domyślacie, że nie napisałem do Uli bez powodu tak po prostu nie znając jej otóż mam tutaj swój udział, i Ula nie, to nie był przypadek, że mam twój numer.
-no nieważne już, mów co chcesz i spadam- widać było zdezorientowanie dziewczyny.
-Trzymaj- chłopak wystawił w moją stronę dłoń, trzymając w niej spluwę- jeden strzał w stronę igora i wszystko będzie dobrze.
-Słucham?- dziewczyna podeszła do niego patrząc mu prosto w oczy.
-to co słyszałaś ''księżniczko'' a teraz zabieraj to i zmykaj. Jeśli w ciągu 2 miesięcy nie uda ci się użyć tego pistoletu to pamiętaj, że ja go użyje, ale wtedy już na Tobie- odsunął ją delikatnie do tyłu ręką umieszczając w jej dłoni ''narzędzie zbrodni''.
Nie wytrzymałem ze złości i wymierzyłem mu ''soczysty'' cios z pięści prosto w brzuch następnie uderzając go kolanem w twarz. Soczysty dlatego, że zaraz po tym chłopak skulił się na ziemię, a z jego nosa poleciała spora ilość krwi. Dziewczyna wyrzuciła pistolet z ręki i ze łzami w oczach biegła w stronę samochodu.
-Ula, poczekaj!- krzyknąłem zaraz ruszając za jej śladami. Wiedziałem, że dziewczyna będzie czekać przy drzwiach samochodu dlatego szedłem normalnym tempem, mimo, że cholernie się o nią martwiłem i jak najszybciej chciałem ją przytulić. Nienawidzę, kiedy kobieta płacze, a tym bardziej kiedy jest nią Ula. Gdy byłem blisko samochodu nacisnąłem na przycisk na kluczach który otworzył samochód, dziewczyna wsiadła do środka, a ja zaraz za nią. Nie odzywałem się do niej ani słowem, nie jestem najlepszy w pocieszaniu. Objąłem ją przez ramię i przyciągnąłem ku sobie, ula przytuliła się do mnie.
-no już, nie płacz, proszę cię- próbowałem ją uspokoić.
-dobrze już- odsunęła się ode mnie i oparła łokieć na szybie auta.
Przekręciłem kluczyk w stacyjce i zacząłem wycofywać. W dali usłyszałem huk... nie jestem idiotą, i rozpoznałbym huk pistoletu... to właśnie był ten. Krew w żyłach zaczęła mi pulsować a dziewczyna patrzyła na mnie wystraszonym wzrokiem. Przyśpieszyłem ruch samochodem i zaraz potem byliśmy na dróżce która prowadziła do drogi głównej. jechaliśmy bardzo szybko. Kiedy wjechaliśmy na główną przyśpieszyłem jeszcze bardziej, wiem jak daleko może się posunąć facet spotkany w lesie, z resztą sam byłbym mocno zdenerwowany i tez pewnie bym tak zareagował gdyby ktoś sprawił bym kulił się z bólu na ziemi. Ula widząc jak szybko się poruszaliśmy zapięła pas. Też zaraz zorientowałem się, że nie mam ich zapiętych, więc powtórzyłem jej czynność. 10 minut później byliśmy już w mieście. Wjechałem już z mniejszą prędkością w uliczki mieszkalne.
-Co ty robisz?- dziewczyna zorientowała się, że przed chwilą ominęliśmy jej dom.
-A chcesz się teraz widzieć z Igorem?- zapytałem, jednak nie usłyszałem odpowiedzi. Najwidoczniej odpuściła i nie próbowała się sprzeciwiać. Nacisnąłem kolejny guzik tym razem przy karcie która zawsze leży w ''schowku'' w samochodzie, po czym brama garażu otworzyła się. Wjechałem po woli zaraz ponownie naciskając przycisk i brama zamknęła się. Zrobiło się ciemno, ale kiedy otworzyłem drzwi samochodu światełko w nim zapaliło się. Zostawiłem otwarte drzwi i okrążyłem samochód aby otworzyć drzwi Uli. Dziewczyna wysiadła i razem weszliśmy do mojego domu.
~~~~~~~~~
Ogólnie nie wiem czy rozdział jest fajny, chciałam go kilkakrotnie usuwać i pisać od nowa, ale zostawiłam już jak jest. Mam nadzieję, że mimo wszystko się podoba. i wiem... BARDZO krótki.

środa, 19 sierpnia 2015

Rozdział 2

Poprzednio: "Do restauracji dotarliśmy na czas. Weszłam pierwsza, brat tuż za mną. Odwróciłam wzrok na scenę. Ku mojemu zdziwieniu stał tam chłopak, którego widziałam dzisiaj rano... Z MOJĄ MAMĄ. Moja mama śpiewa?! czemu o niczym nie wiem? Co z tym sms'em? może ktoś po prostu chciał mi powiedzieć, że moja mama tu dzisiaj będzie, a nie żadna niespodzianka! a ja głupia się wystroiłam. Stałam zamurowana wpatrując się w duet. Jasiek grał na gitarze, i śpiewał, mama też śpiewała... no muszę powiedzieć, że świetnie to brzmiało. 
-czy ty to widzisz?- zapytał Igor.
-widzę, i nie mogę uwierzyć..."

Rozdział 2.

Stałam z bratem w drzwiach do momentu kiedy nie skończyła się piosenka. Wtedy oboje zeszli ze sceny, a ja miałam okazje, żeby z nimi pogadać. Złapałam Igora za nadgarstek i pociągnęłam za sobą. Podeszłam do szwedzkiego stołu, gdzie stała mama pijąc poncz z Jasiem. Dotknęłam kilka razy mamy ramię palcem wskazującym, po czym ona się odwróciła i znieruchomiała, a Jasiek zaraz zniknął za rogiem.
-Dzień dobry mamo.
-Ulka? Co ty tutaj robisz?- zapytała mama spoglądając na mnie jak na wariatkę.
-głupie pytanie. Przyszłam sobie, pytanie co ty tutaj robisz?
-Śpiewam w zespole z Jaśkiem, pewnie już mogłaś zauważyć... z resztą, nie powinnaś w ogóle o tym wiedzieć.
-Jezu mamo, niby dlaczego miałaby nie wiedzieć? To nie jest, aż takie dziwne, chociaż nie mogę powiedzieć, że jest do końca normalne.- wtrącił się brat.
-38 letnia matka postanowiła sobie pośpiewać z 19 letnim chłopakiem wieczorem w restauracji... co byś powiedział?
-Powiedziałbym, że skoro lubisz to robić, to to rób, ale nie musisz nic przed nami ukrywać. To nie jest jakaś wielka tajemnica.
Nagle poczułam na moim ramieniu czyjąś rękę, ciągnąca mnie w tył. Odwróciłam się, i zobaczyłam Jasia. 
-Nie patrz się na mnie tak głupio, po protu chodź ze mną, muszę ci coś powiedzieć.
Zgodziłam się i za chwilę staliśmy razem w magazynie.
-A teraz możesz mi powiedzieć czemu mnie tu zaciągnąłeś?- zapytałam
-Chodzi o tego sms'a. 
-Aha. Czyli to ty go wysłałeś. Bardzo śmieszny żart. Mogłeś chociaż napisać, żebym ubrała się normalnie.
-To nie tak.. Ja go nie wysyłałem.- zaczął się tłumaczyć- Twoja mama podała mi twój numer, bo chciałem do Ciebie zadzwonić w sprawie wyjazdu do Anglii, mam bilet na samolot, a nie mogę pojechać i chciałem ci go dać. Twoja mama mówiła, że twoim marzeniem jest tam pojechać. No i miałem zadzwonić, ale zgubiłem twój numer. Ktoś znalazł karteczkę z tym numerem. 
-To skąd sherlocku wiesz, że dostałam jakiegoś sms'a?
-Bo widziałem, jak ktoś przepisywał numer z czerwonej karteczki, na której twoj mama zapisywała mi twój numer, a potem ten mężczyzna pisał sms. Nie mogłem zareagować bo akurat występowałem... Chcę ci tylko powiedzieć, żebyś uważała. To może być niebezpieczny człowiek.
-A w tej bajce były smoki?
-Boże dziewczyno, zrozum, że mówię ci prawdę. 
Odwróciłam się od niego i wyszłam z pomieszczenia. Nie chciało mi się do końca w to wierzyć. Moja teoria jest taka : Napisał do mnie Jasiek, żebym zobaczyła że moja mama gra tu koncerty. I to było bardziej realistyczne, niż te bajki, które mi naoopowiadał. Szybkim krokiem poszłam do Igora, który nadal kłócił się z mamą i powiedziałam, że wychodzimy. Piękne niebieskie oczy brata spojrzały na mnie ze zrozumieniem. Wyjął ręce z kieszeni, objął mnie w tali i wyszliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do samochodu. Wybraliśmy dłuższą drogę, dlatego na drodze było pusto. Igor ostro przyśpieszył, i podgłośnił muzykę. Zaczęłam ją śpiewać, brat się przyłączył. Gdy piosenka się skończyła śmieliśmy się sami z siebie i nim się obejrzeliśmy-byliśmy na podjeździe domu. Była godzina 23:30. Zmęczona jazdą zdjęłam szpilki łapiąc je w ręce i weszłam po schodach. Otworzyłam drzwi od mojego pokoju. Byłam baaaardzo zdziwiona tym co zastałam na łóżku. Kto się włamał? niemożliwe. Na łóżku stało pudełko owinięte białym papierem, ozdobionym czerwoną wstążką. Do pokoju wszedł Igor.
-Podoba się?
-To od Ciebię?! Kiedy ty to tu..jak! Dziękuje ci bardzo!- Byłam mega szczęśliwa, nie oczekiwałam od niego żadnych prezentów, jedynym prezentem który od niego chciałam to to, żeby po tych wszystkich latach był tutaj, ze mną w tym samym domu. Ten prezent też dostałam.- A teraz tak sobie myślę, że chciałabym jeszcze jeden prezent, przytul mnie głupku.
Igor ścisnął mnie bardzo mocno. Przypomniało mi się dzieciństwo, jak razem budowaliśmy babki z piasku, wrzucaliśmy się do basenu czy bujaliśmy się na huśtwakach. Zawsze był ode mnie wyższy co najmniej o 1 i pół głowe. Teraz też. Wysoki blondyn- to co tygryski lubią najbardziej. Nie no, mam najukochańszego i przystojnego starszego brata, lepiej być nie mogło. Wzięłam zimny prycznic, rozczesałam włosy, ubrałam się w długą-czarną koszulkę z napisem ''i love metal''. Kupiłam ją tylko dlatego, że nadawała się do spania, tak naprawdę nienawidzę słuchać metalici. Położyłam się na swoim mięciutkim łóżku i już miałam zasnąć, gdy znowu dostałam sms'a. "Jezioro za lasem wygląda bardzo smutno bez Ciebie, mam nadzieję, że przyjdziesz tam jutro na 15:00 :))'' Jezioro za lasem, to nasze ulubione miejsce, w które wychodziłam z mamą, w letnie upały.- Najpierw muszę się z tym wszystkim przespać. Jutro nad tym pomyślę- zasnęłam i pogrążyłam się w śnie.

~~~~~~

Teraz wyjątkowo krótki rozdział, ale mam nadzieję, że się spodobał :)


sobota, 15 sierpnia 2015

Rozdział 1

Gdy nad ranem otworzyłam oczy, nie mogłam uwierzyć, że ten piękny sen się skończył. Idealny uścisk ramion mężczyzny, idealny mężczyzna, idealny pocałunek.. gdyby tylko było to prawdziwe.
Otrząsnęłam się, zsunęłam nogi z łóżka na zimną podłogę i spojrzałam na zegarek. Była dopiero
8 rano. Zwykle w weekendy wstaję później. Ale skoro już wcześniej wstałam musiałam to wykorzystać. Wyjęłam z szafy szarą dresową sukienkę i ruszyłam w stronę łazienki. Niestety jak to rankami u mnie w domu- łazienka była zamknięta.
-Mamoo! Wyjdziesz? Chciałabym się troche ogarnąć.- krzyknęłam przez zamknięte drzwi łazienki.
-Wybacz skarbie, ale muszę się jeszcze pomalować, a śpieszę sie do pracy.
Nie miałam wyjścia, więc zeszłam po schodach do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanie. Zarzuciłam sukienkę na krzedło i wzięłam miskę chcąc wsypać do niej płatków, gdy przez okno zobaczyłam przystojniaka zmierzającego ku mojemu domu. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
-i co ja mam teraz zrobić?! Nie jestem umalowana, ubrana, ani nawet włosów nie rozczesałam!!- zdenerwowałam się. Jednak po chwili się otrząsnełam.-jejku, raz kozia śmierć.
Złapałam za klamkę otwierając drzwi. Bez żadnego zdziwienia, ujrzałam młodego chłopaka którego się spodziewałam. Teraz przyglądając mu się z bliska, mogłam stwierdzić, że był nieziemsko przystojny. Miał brunatne włosy z opadającą na czoło grzywką , którą na mój widok zgarnął palcami zwinnym ruchem w góre. Oczy jego miały kolor ciemno brązowy, a tuż przy jego nosie mieściły się dwa małe pieprzyki.
-Cześć- przywitał się- Ja.. czy twoja mama jest już gotowa? przekaż, że czekam na nią w samochodzie.
I tu moje zaskoczenie było ogromne. Nawet nie chcecie wiedzieć co sobie pomyślałam.
-Emm, przekaże jej. A tak w ogóle, nazywam się Ula.- odruchowo mu się przedstawiłam.
-Miło mi cię poznać, jestem Jasiek. Wybacz, ale muszę już iść. do zobaczenia. - pożegnał się, a gdy chciałam mu odpowiedzieć, już był odwrócony do mnie plecami i kierował się w stronę samochodu. 
A właśnie... do zobaczenia? czy on planuje mnie jeszcze kiedyś zobaczyć?
Chcąc wyjaśnić te całą sytuacje wbiegłam z powrotem na piętro. Podeszłam do łazienki. O dziwo drzwi były już otwarte, a mama stała przed lustrem i domalowywała rzęsy.
-Mamo? właśnie przyszedł jakiś Jasiek i mówił, że czeka w samochodzie, możesz mi wyjaśnić kim on do cholery jest?
-To...- mama szukała wyjścia z sytuacji- mój nowy kierowca, zabierze mnie do pracy.
-Widzę przecież niepewność w twoim głosie. Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Nie musisz mnie okłamywać.
-Przecież mówię prawdę, a teraz wybacz, ale się śpieszę.- odparła mama i mijając mnie szybkim krokiem zeszła na dół, a ja stałam osłupiała. Nie chciało mi sie w to wierzyć. Poszłam w ślady mamy i znowu zeszłam do kuchni. Gdy wyjrzałam przez okno samochód już odjeżdżał. Dlatego dokończyłam robić swoje śniadanie, wsypałam płatki, dolałam mleka i szybko zjadłam. Wtedy miałam już wolną łazienkę i mogłam się w końcu ogarnąć. Zgarnęłam z krzesła sukienkę i poszłam po raz kolejny do łazienki. Tak wzięłam prysznic, umyłam zęby, spięłam długie blond włosy w kucyk i ubrałam się. Nagle telefon który położyłam na skraju zlewu zawibrował, co spowodowało, że telefon runął na kafelki.
-Cholera!- pomyślałam. Już chciałam ubolewać, nad rozstrzaskaną szybką, ale gdy podniosłam iphone okazało się, że wszystko jest w porządku. Odblokowałam go, i zobaczyłam nową wiadomość od numeru prywatnego ''Wszystkiego najlepszego! Czeka cię niespodzianka dziś o 19:00 w restauracji Ostoja". -No tak! Przecież dzisiaj moje urodziny! Moje w końcu 18 urodziny! Zdziwiła mnie tylko ta niespodzianka, mówiłam wszystkim, że nie chcę wyprawiać urodzin. Zaraz... właściwie od kogo ten sms? iść czy nie iść? czy to dobry pomysł? A jeśli to jakaś zasadzka? Ulka! przestań krakać! Mimo wszystko jest godzina 12:00, a gdybym się wybierała na tą niespodziankę, to bym musiała iść na zakupy już teraz i kupić odpowiednią sukienkę i buty. -Dobra! pójdę. Przecież nie będe tam sama. Ludzie chodzą po mieście, a w środku też pewnie będzie troche ludzi.. nie ma się czego bać!- dopingowałam się. Zdecydowałam, że pójdę. Była godzina 12:30. Ubrałam moje czarno biało roshe i czarną torebkę, do której wrzuciłam 400zł, iphone i sweterek.Gdy przekroczyłam próg galerii od razu wiedziałam, że pierwszym sklepem do którego wejdę będzie Bershka- tam zawsze są ładne sukienki. Weszłam do sklepu i od razu rzuciła mi się w oczy neonowa różowo-zielono-żółto-niebieska sukienka z neonowymi żółto różowymi butami. Trzeba zaszaleć! Po przymierzeniu poszłam do kasy i zapłaciłam za te cudeńka 380zł. Zostało mi jeszcze 20zł i jeszcze troche drobnych, więc zaszłam jeszcze do supermarketu, żeby kupić jakieś lody, bo w te upały nie da sie bez nich wytrzymać!

~~~~

Wchodząc do mojego pokoju, odłożyłam zakupy na łóżko. Po drodze zostawiłam lody w kuchni, więc chciałam zejść po jednego. Odwróciłam się...
-BUUUUU!- nagle za moimi plecami stał brat!
-Helena mam zawał!! Co ty tu w ogóle głupku robisz?! 
-Jestem tu bo moja najukochańsza siostra staje się dzisiaj pełnoletnia, więc przyjechałem dla niej na 3 dni, cieszysz się?- i teraz dopiero do mnie dotarło, że on tu jest. ON TU JEST! nie widzieliśmy się przez długi czas! ON TU JEST! Wskoczyłam mu na ramiona i uścisnęłam bardzo mocno.
-Rozumiem, że się cieszysz! 
-I to ba.a.a..a.a..a.a- nagle Igor zaczął mną kręcić, po czym zbiegał ze mną ze schodów, a ja umierałam z przerażenia, że zaraz się przewrócimy, nagle zatrzymał się w kuchni. - RDZO. NIENAWIDZE CIE GLUPKU!
-A teraz księżniczko, rób mi obiad, bo zgłodniałem przez tę podróż do ciebie.- zaśmiał się.
-Chyba sobie kpisz. Weź sobie loda z zamrażarki, a obiadu nie zjesz do wieczora. Bo wieczorem wybierasz się ze mną do Ostoi.
-Hmm? gdzie przepraszam?- zapytał kpiąco
-No do restauracji, jakaś niespodzianka jest dla mnie, a ty pójdziesz, ze mną, bo gdy to będzie jakaś pułapka, powiem im żeby ciebie wzieli, a ja będe wolna!- zażartowałam.
-Mała wykorzystywaczka :/ No dobrze, pójdę. Ale nie myśl sobie za dużo, ide tylko dlatego, że chcę coś dzisiaj w ogóle zjeść.
-kochany jesteś!

~~~~

I nadszedł ten czas! jest godzina 18:00, a stąd do restauracji godzina jazdy samochodzem. Wyszłam z łazienki ubrana w moją nową sukienkę na którą spadały moje świeżo zlokowane włosy. Zawołałam igora, który był gotowy już o wiele wcześniej i wyszliśmy z domu.

~~~~~

Do restauracji dotarlismy na czas. Weszłam pierwsza, brat tuż za mną. Odwróciłam wzrok na scene. Ku mojemu zdziwieniu stał tam chłopak, którego widziałam dzisiaj rano... Z MOJĄ MAMĄ. Moja mama śpiewa?! czemu o niczym nie wiem? Co z tym sms'em? może ktoś po prostu chciał mi powiedzieć, że moja mama tu dzisiaj będzie, a nie żadna niespodzianka! a ja głupia sie wystroiłam. Stałam zamurowana wpatrując się w duet. Jasiek grał na gitarze, i śpiewał, mama też spiewała... no musze powiedzieć, że świetnie to brzmiało. 
-czy ty to widzisz?- zapytał igor.
-widzę, i nie mogę uwierzyć...