''Położyłam się na swoim mięciutkim łóżku i już miałam zasnąć, gdy znowu dostałam sms'a. "Jezioro za lasem wygląda bardzo smutno bez Ciebie, mam nadzieję, że przyjdziesz tam jutro na 15:00 :))'' Jezioro za lasem, to nasze ulubione miejsce, w które wychodziłam z mamą, w letnie upały.- Najpierw muszę się z tym wszystkim przespać. Jutro nad tym pomyślę- zasnęłam i pogrążyłam się w śnie.''
~~
Kiedy się obudziłam promienie słoneczne przeciskały się przez przezroczyste paski w rolecie, rażąc mnie prosto w oczy. Odwróciłam się od okna chcąc uniknąć konfrontacji z promieniami, kiedy zobaczyłam, że moje drzwi są uchylone. Zadręczałam się myślami kto odwiedził mnie dzisiaj wieczorem i czego chciał. Podeszłam do białych drzwi, złapałam za klamkę i wyjrzałam za próg zerkając czy czasami nie ma nikogo na korytarzu- no co? trzeba się upewnić. Nie zobaczyłam, tak jak przypuszczałam nikogo, dlatego wsunęłam się z powrotem do środka przegrzebując w szafie ubrania które dzisiaj założę. W trakcie wróciła mi myśl o nocnym sms'ie.
-Byłabym cholernie naiwną idiotką, gdybym tam poszła... kto normalny idzie do lasu na spotkanie z nieznajomą osobą?- szepnęłam sama do siebie gestykulując w różne strony rękami. Wyjęłam z szafy białe spodnie z dziurami na kolanach i croptop w czarno białe paski. odwróciłam się na łóżko, zauważając jednocześnie pudełko które podarował mi wczoraj Igor. Przecież nadal go nie otworzyłam. Rzuciłam ciuchy na łóżko i powolnym, a zarazem tajemniczym ruchem wyjęłam pudełko z pod łóżka ciągnąc za czerwoną wstążkę. Rozwinęłam pudełko z papieru zdejmując z niego pokrywkę. W środku znajdowała się fiołkowa sukienka, a obok niej karteczka. Wzięłam karteczkę do rąk i przeczytałam napis "Zapraszam na mój ślub księżniczko! Mam nadzieję, że sukienka się spodoba, a ty zechcesz być moją świadkową". Otworzyłam szeroko oczy nie dowierzając. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Wybiegłam z pokoju wparowując dynamicznie do pomieszczenia na przeciwko w którym mieścił się pokój brata.
-Igor! nie wierzę! nawet nie wiesz jak się cieszę! czemu mi nic nie powiedziałeś, że kogoś poznałeś?! Kim ona jest?! Jak ma na imię?! Kiedy ją poznałeś?!- Zasypywałam go pytaniami, patrząc na jego zakłopotaną minę. Jego oczy świeciły się i wpajały w moje.
-Widzę, że ktoś tu otworzył pudełko- Igor z uśmiechem na ustach wypowiedział te słowa, po czym go ścisnęłam tak mocno, że zabolał mnie brzuch.
-Gratuluję ci z całego serducha!- nie przestałam go przytulać.
-Gratuluję ci z całego serducha!- nie przestałam go przytulać.
~~~~
Po długiej rozmowie z Igorem, dowiedziałam się, że jego dziewczyna nazywa się Sara- była Polką i przyjechała na wakacje do Szwecji kilka lat temu. Poznał ją w klubie, co jest niezbyt zadowalającą informacją. Gdy emocje już opadły, powróciłam do wykonywania mojej porannej rutyny i zabierając z łóżka wcześniej rzucone tam ubrania, ruszyłam do łazienki. Ustałam przed kranem kładąc telefon (bo nosze go ZAWSZE przy sobie) na pralkę obok. Przerzuciłam długie włosy na jedną stronę, po czym przemyłam kilkakrotnie twarz wodą. Zaczęłam myć zęby, gdy przyszedł kolejny sms od nieznanego mi numeru. odblokowałam iphone i zaczęłam czytać ''Jesteś bardzo słodka kiedy śpisz. Mam nadzieję, że całus w policzek ode mnie sprawił, że spałaś spokojnie". Odplunęłam pastę do zlewu wytrzeszczając oczy ze zdziwienia. A tak poza tym, jego sms'y były naprawde dziwne, jakby namierzył mnie jakiś chory pedofil.. z resztą, który pedofil nie jest chory.
-Co kurwa!?- krzyknęłam będąc w szoku, po czym usłyszałam kroki, a zaraz potem drzwi łazienki otworzyły się.
-Co się stało? czemu krzyczysz?- Wysoki chłopak spojrzał na mnie z góry opiekuńczym wzrokiem
-Ior, Przeczytaj!- podałam mu telefon wskazując, żeby przeczytał tą wiadomość.
-Ehh, nie przejmuj się pewnie ktoś robi sobie z ciebie jaja- powiedział oddając mi telefon, a ja nie zdążyłam mu nic więcej powiedzieć, bo wyszedł z łazienki z dziwną miną. Nie jestem głupia, widziałam przez chwilę w jego oczach zakłopotanie. Ubrałam się w końcu i wróciłam do pokoju rzucając się na łóżko z rozłożonymi rękoma. Nacisnęłam przycisk odblokowujący iphone i zobaczyłam, że jest godzina 14:30. Przypomniałam sobie o sms który mówił o spotkaniu nad jeziorem.
-Wychodzę!- Głos mamy rozległ się po całym domu, po czym usłyszałam trzask drzwi.
Zlekceważyłam tą informację, rozmyślając dalej. -A może on chciał mi przekazać coś ważnego? A może po prostu chciał mi zrobić krzywdę?- nie wiedziałam co mam zrobić. Podniosłam się do pozycji siedzącej opierając się o ścianę przy łóżku i złapałam macbooka. Włączyłam kilka rozluźniających piosenek przeglądając przy tym aska i facebooka. Pogrążyłam się w świecie internetowym, po czym wybudził mnie kolejny sms- Ile ich jeszcze do cholery będzie?!- mruknęłam pogardliwym tonem głosu. Zaczęłam czytać treść sms'a "Chyba się nie zrozumieliśmy, daję ci jeszcze pół godziny na dotarcie, albo czeka cię piekło". Cholernie się bałam. Przecież ten człowiek był u mnie w nocy. zrzuciłam z kolan laptop na łóżko i wybiegłam z domu w między czasie zakładając białe conversy. Przed moim domem stał samochód Jaśka, a on kierował się w stronę drzwi wejściowych.
-Ula! Właśnie do ciebię szedłem- kuszący głos chłopaka odezwał się do mnie spokojnie, a ja patrzyłam na niego ze zdenerowaniem.
-Ty idioto! Co ty najlepszego zrobiłeś!- Krzyknęłam na niego wypalając mu wzrokiem dziurę w głowie.
-Uspokój się i przestań na mnie krzyczeć, tylko powiedz mi o co ci chodzi.- nadal opanowany głos chłopaka patrzył na mnie pytająco. To niesamowite, że cały czas udaje mu się być poważnym.
-Patrz!- zrobiłam to samo co przedtem w łazience pokazując Jankowi sms, tym razem ten co dostałam 5 min temu.
-Podwiozę cię tam i będe przy tobie, okej?
-Nie masz innego wyjścia, przez ciebie te sms'y. Gdybyś kurwa nie zgubił tego numeru...
-Przepraszam!- nie dał mi dokończyć. Ruszył samochód w stronę jeziora, a 10 min później byliśmy na miejscu. Miejsce było opustoszałe. Nigdy nie widziałam tutaj żadnego człowieka oprócz mnie i mamy.
Perspektywa Jasia:
Dziewczyna wysiadła z samochodu, a ja zaraz za nią zamykając samochód na klucz. Objąłem ją w talii. Widziałem speszenie na jej twarzy, kiedy na mnie spojrzała. Szliśmy w stronę pomostu. Zobaczyłem czarne bmw zaparkowane nieopodal w lesie, a na moście postać faceta odwróconego w stronę wody. Widziałem, jak pod Ulą uginają się nogi.
-Spokojnie, jestem przy tobie.- wyszeptałem jej do ucha, a ona nie odezwała się ani słowem krzyżując ręce na brzuchu. Weszliśmy na pomost, a ten zaskrzypiał, co spowodowało odwrócenie się mężczyzny. Ruszył w naszą stronę z niezwykle dziwnym wyrazem twarzy.
-Ooo, przyprowadziłaś mojego ulubionego kolegę!-facet nieszczerze uśmiechnął się, po czym zaraz jego wyraz twarzy wrócił do normalności-Miałaś być sama.
-szkoda, że nie napisałeś mi tego w sms'ach- dziewczyna spojrzała na niego kpiąco.
-czego chcesz?-wtrąciłem się.
Chłopak znowu się uśmiechnął i obejrzał się za siebie podnosząc brwi w górę- Pewnie się domyślacie, że nie napisałem do Uli bez powodu tak po prostu nie znając jej otóż mam tutaj swój udział, i Ula nie, to nie był przypadek, że mam twój numer.
-no nieważne już, mów co chcesz i spadam- widać było zdezorientowanie dziewczyny.
-Trzymaj- chłopak wystawił w moją stronę dłoń, trzymając w niej spluwę- jeden strzał w stronę igora i wszystko będzie dobrze.
-Słucham?- dziewczyna podeszła do niego patrząc mu prosto w oczy.
-to co słyszałaś ''księżniczko'' a teraz zabieraj to i zmykaj. Jeśli w ciągu 2 miesięcy nie uda ci się użyć tego pistoletu to pamiętaj, że ja go użyje, ale wtedy już na Tobie- odsunął ją delikatnie do tyłu ręką umieszczając w jej dłoni ''narzędzie zbrodni''.
Nie wytrzymałem ze złości i wymierzyłem mu ''soczysty'' cios z pięści prosto w brzuch następnie uderzając go kolanem w twarz. Soczysty dlatego, że zaraz po tym chłopak skulił się na ziemię, a z jego nosa poleciała spora ilość krwi. Dziewczyna wyrzuciła pistolet z ręki i ze łzami w oczach biegła w stronę samochodu.
-Ula, poczekaj!- krzyknąłem zaraz ruszając za jej śladami. Wiedziałem, że dziewczyna będzie czekać przy drzwiach samochodu dlatego szedłem normalnym tempem, mimo, że cholernie się o nią martwiłem i jak najszybciej chciałem ją przytulić. Nienawidzę, kiedy kobieta płacze, a tym bardziej kiedy jest nią Ula. Gdy byłem blisko samochodu nacisnąłem na przycisk na kluczach który otworzył samochód, dziewczyna wsiadła do środka, a ja zaraz za nią. Nie odzywałem się do niej ani słowem, nie jestem najlepszy w pocieszaniu. Objąłem ją przez ramię i przyciągnąłem ku sobie, ula przytuliła się do mnie.
-no już, nie płacz, proszę cię- próbowałem ją uspokoić.
-dobrze już- odsunęła się ode mnie i oparła łokieć na szybie auta.
Przekręciłem kluczyk w stacyjce i zacząłem wycofywać. W dali usłyszałem huk... nie jestem idiotą, i rozpoznałbym huk pistoletu... to właśnie był ten. Krew w żyłach zaczęła mi pulsować a dziewczyna patrzyła na mnie wystraszonym wzrokiem. Przyśpieszyłem ruch samochodem i zaraz potem byliśmy na dróżce która prowadziła do drogi głównej. jechaliśmy bardzo szybko. Kiedy wjechaliśmy na główną przyśpieszyłem jeszcze bardziej, wiem jak daleko może się posunąć facet spotkany w lesie, z resztą sam byłbym mocno zdenerwowany i tez pewnie bym tak zareagował gdyby ktoś sprawił bym kulił się z bólu na ziemi. Ula widząc jak szybko się poruszaliśmy zapięła pas. Też zaraz zorientowałem się, że nie mam ich zapiętych, więc powtórzyłem jej czynność. 10 minut później byliśmy już w mieście. Wjechałem już z mniejszą prędkością w uliczki mieszkalne.
-Co ty robisz?- dziewczyna zorientowała się, że przed chwilą ominęliśmy jej dom.
-A chcesz się teraz widzieć z Igorem?- zapytałem, jednak nie usłyszałem odpowiedzi. Najwidoczniej odpuściła i nie próbowała się sprzeciwiać. Nacisnąłem kolejny guzik tym razem przy karcie która zawsze leży w ''schowku'' w samochodzie, po czym brama garażu otworzyła się. Wjechałem po woli zaraz ponownie naciskając przycisk i brama zamknęła się. Zrobiło się ciemno, ale kiedy otworzyłem drzwi samochodu światełko w nim zapaliło się. Zostawiłem otwarte drzwi i okrążyłem samochód aby otworzyć drzwi Uli. Dziewczyna wysiadła i razem weszliśmy do mojego domu.
-czego chcesz?-wtrąciłem się.
Chłopak znowu się uśmiechnął i obejrzał się za siebie podnosząc brwi w górę- Pewnie się domyślacie, że nie napisałem do Uli bez powodu tak po prostu nie znając jej otóż mam tutaj swój udział, i Ula nie, to nie był przypadek, że mam twój numer.
-no nieważne już, mów co chcesz i spadam- widać było zdezorientowanie dziewczyny.
-Trzymaj- chłopak wystawił w moją stronę dłoń, trzymając w niej spluwę- jeden strzał w stronę igora i wszystko będzie dobrze.
-Słucham?- dziewczyna podeszła do niego patrząc mu prosto w oczy.
-to co słyszałaś ''księżniczko'' a teraz zabieraj to i zmykaj. Jeśli w ciągu 2 miesięcy nie uda ci się użyć tego pistoletu to pamiętaj, że ja go użyje, ale wtedy już na Tobie- odsunął ją delikatnie do tyłu ręką umieszczając w jej dłoni ''narzędzie zbrodni''.
Nie wytrzymałem ze złości i wymierzyłem mu ''soczysty'' cios z pięści prosto w brzuch następnie uderzając go kolanem w twarz. Soczysty dlatego, że zaraz po tym chłopak skulił się na ziemię, a z jego nosa poleciała spora ilość krwi. Dziewczyna wyrzuciła pistolet z ręki i ze łzami w oczach biegła w stronę samochodu.
-Ula, poczekaj!- krzyknąłem zaraz ruszając za jej śladami. Wiedziałem, że dziewczyna będzie czekać przy drzwiach samochodu dlatego szedłem normalnym tempem, mimo, że cholernie się o nią martwiłem i jak najszybciej chciałem ją przytulić. Nienawidzę, kiedy kobieta płacze, a tym bardziej kiedy jest nią Ula. Gdy byłem blisko samochodu nacisnąłem na przycisk na kluczach który otworzył samochód, dziewczyna wsiadła do środka, a ja zaraz za nią. Nie odzywałem się do niej ani słowem, nie jestem najlepszy w pocieszaniu. Objąłem ją przez ramię i przyciągnąłem ku sobie, ula przytuliła się do mnie.
-no już, nie płacz, proszę cię- próbowałem ją uspokoić.
-dobrze już- odsunęła się ode mnie i oparła łokieć na szybie auta.
Przekręciłem kluczyk w stacyjce i zacząłem wycofywać. W dali usłyszałem huk... nie jestem idiotą, i rozpoznałbym huk pistoletu... to właśnie był ten. Krew w żyłach zaczęła mi pulsować a dziewczyna patrzyła na mnie wystraszonym wzrokiem. Przyśpieszyłem ruch samochodem i zaraz potem byliśmy na dróżce która prowadziła do drogi głównej. jechaliśmy bardzo szybko. Kiedy wjechaliśmy na główną przyśpieszyłem jeszcze bardziej, wiem jak daleko może się posunąć facet spotkany w lesie, z resztą sam byłbym mocno zdenerwowany i tez pewnie bym tak zareagował gdyby ktoś sprawił bym kulił się z bólu na ziemi. Ula widząc jak szybko się poruszaliśmy zapięła pas. Też zaraz zorientowałem się, że nie mam ich zapiętych, więc powtórzyłem jej czynność. 10 minut później byliśmy już w mieście. Wjechałem już z mniejszą prędkością w uliczki mieszkalne.
-Co ty robisz?- dziewczyna zorientowała się, że przed chwilą ominęliśmy jej dom.
-A chcesz się teraz widzieć z Igorem?- zapytałem, jednak nie usłyszałem odpowiedzi. Najwidoczniej odpuściła i nie próbowała się sprzeciwiać. Nacisnąłem kolejny guzik tym razem przy karcie która zawsze leży w ''schowku'' w samochodzie, po czym brama garażu otworzyła się. Wjechałem po woli zaraz ponownie naciskając przycisk i brama zamknęła się. Zrobiło się ciemno, ale kiedy otworzyłem drzwi samochodu światełko w nim zapaliło się. Zostawiłem otwarte drzwi i okrążyłem samochód aby otworzyć drzwi Uli. Dziewczyna wysiadła i razem weszliśmy do mojego domu.
~~~~~~~~~
Ogólnie nie wiem czy rozdział jest fajny, chciałam go kilkakrotnie usuwać i pisać od nowa, ale zostawiłam już jak jest. Mam nadzieję, że mimo wszystko się podoba. i wiem... BARDZO krótki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz