Gdy nad ranem otworzyłam oczy, nie mogłam uwierzyć, że ten piękny sen się skończył. Idealny uścisk ramion mężczyzny, idealny mężczyzna, idealny pocałunek.. gdyby tylko było to prawdziwe.
Otrząsnęłam się, zsunęłam nogi z łóżka na zimną podłogę i spojrzałam na zegarek. Była dopiero
8 rano. Zwykle w weekendy wstaję później. Ale skoro już wcześniej wstałam musiałam to wykorzystać. Wyjęłam z szafy szarą dresową sukienkę i ruszyłam w stronę łazienki. Niestety jak to rankami u mnie w domu- łazienka była zamknięta.
-Mamoo! Wyjdziesz? Chciałabym się troche ogarnąć.- krzyknęłam przez zamknięte drzwi łazienki.
-Wybacz skarbie, ale muszę się jeszcze pomalować, a śpieszę sie do pracy.
Nie miałam wyjścia, więc zeszłam po schodach do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanie. Zarzuciłam sukienkę na krzedło i wzięłam miskę chcąc wsypać do niej płatków, gdy przez okno zobaczyłam przystojniaka zmierzającego ku mojemu domu. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
-i co ja mam teraz zrobić?! Nie jestem umalowana, ubrana, ani nawet włosów nie rozczesałam!!- zdenerwowałam się. Jednak po chwili się otrząsnełam.-jejku, raz kozia śmierć.
Złapałam za klamkę otwierając drzwi. Bez żadnego zdziwienia, ujrzałam młodego chłopaka którego się spodziewałam. Teraz przyglądając mu się z bliska, mogłam stwierdzić, że był nieziemsko przystojny. Miał brunatne włosy z opadającą na czoło grzywką , którą na mój widok zgarnął palcami zwinnym ruchem w góre. Oczy jego miały kolor ciemno brązowy, a tuż przy jego nosie mieściły się dwa małe pieprzyki.
-Cześć- przywitał się- Ja.. czy twoja mama jest już gotowa? przekaż, że czekam na nią w samochodzie.
I tu moje zaskoczenie było ogromne. Nawet nie chcecie wiedzieć co sobie pomyślałam.
-Emm, przekaże jej. A tak w ogóle, nazywam się Ula.- odruchowo mu się przedstawiłam.
-Miło mi cię poznać, jestem Jasiek. Wybacz, ale muszę już iść. do zobaczenia. - pożegnał się, a gdy chciałam mu odpowiedzieć, już był odwrócony do mnie plecami i kierował się w stronę samochodu.
A właśnie... do zobaczenia? czy on planuje mnie jeszcze kiedyś zobaczyć?
Chcąc wyjaśnić te całą sytuacje wbiegłam z powrotem na piętro. Podeszłam do łazienki. O dziwo drzwi były już otwarte, a mama stała przed lustrem i domalowywała rzęsy.
-Mamo? właśnie przyszedł jakiś Jasiek i mówił, że czeka w samochodzie, możesz mi wyjaśnić kim on do cholery jest?
-To...- mama szukała wyjścia z sytuacji- mój nowy kierowca, zabierze mnie do pracy.
-Widzę przecież niepewność w twoim głosie. Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Nie musisz mnie okłamywać.
-Przecież mówię prawdę, a teraz wybacz, ale się śpieszę.- odparła mama i mijając mnie szybkim krokiem zeszła na dół, a ja stałam osłupiała. Nie chciało mi sie w to wierzyć. Poszłam w ślady mamy i znowu zeszłam do kuchni. Gdy wyjrzałam przez okno samochód już odjeżdżał. Dlatego dokończyłam robić swoje śniadanie, wsypałam płatki, dolałam mleka i szybko zjadłam. Wtedy miałam już wolną łazienkę i mogłam się w końcu ogarnąć. Zgarnęłam z krzesła sukienkę i poszłam po raz kolejny do łazienki. Tak wzięłam prysznic, umyłam zęby, spięłam długie blond włosy w kucyk i ubrałam się. Nagle telefon który położyłam na skraju zlewu zawibrował, co spowodowało, że telefon runął na kafelki.
-Cholera!- pomyślałam. Już chciałam ubolewać, nad rozstrzaskaną szybką, ale gdy podniosłam iphone okazało się, że wszystko jest w porządku. Odblokowałam go, i zobaczyłam nową wiadomość od numeru prywatnego ''Wszystkiego najlepszego! Czeka cię niespodzianka dziś o 19:00 w restauracji Ostoja". -No tak! Przecież dzisiaj moje urodziny! Moje w końcu 18 urodziny! Zdziwiła mnie tylko ta niespodzianka, mówiłam wszystkim, że nie chcę wyprawiać urodzin. Zaraz... właściwie od kogo ten sms? iść czy nie iść? czy to dobry pomysł? A jeśli to jakaś zasadzka? Ulka! przestań krakać! Mimo wszystko jest godzina 12:00, a gdybym się wybierała na tą niespodziankę, to bym musiała iść na zakupy już teraz i kupić odpowiednią sukienkę i buty. -Dobra! pójdę. Przecież nie będe tam sama. Ludzie chodzą po mieście, a w środku też pewnie będzie troche ludzi.. nie ma się czego bać!- dopingowałam się. Zdecydowałam, że pójdę. Była godzina 12:30. Ubrałam moje czarno biało roshe i czarną torebkę, do której wrzuciłam 400zł, iphone i sweterek.Gdy przekroczyłam próg galerii od razu wiedziałam, że pierwszym sklepem do którego wejdę będzie Bershka- tam zawsze są ładne sukienki. Weszłam do sklepu i od razu rzuciła mi się w oczy neonowa różowo-zielono-żółto-niebieska sukienka z neonowymi żółto różowymi butami. Trzeba zaszaleć! Po przymierzeniu poszłam do kasy i zapłaciłam za te cudeńka 380zł. Zostało mi jeszcze 20zł i jeszcze troche drobnych, więc zaszłam jeszcze do supermarketu, żeby kupić jakieś lody, bo w te upały nie da sie bez nich wytrzymać!
~~~~
Wchodząc do mojego pokoju, odłożyłam zakupy na łóżko. Po drodze zostawiłam lody w kuchni, więc chciałam zejść po jednego. Odwróciłam się...
-BUUUUU!- nagle za moimi plecami stał brat!
-Helena mam zawał!! Co ty tu w ogóle głupku robisz?!
-Jestem tu bo moja najukochańsza siostra staje się dzisiaj pełnoletnia, więc przyjechałem dla niej na 3 dni, cieszysz się?- i teraz dopiero do mnie dotarło, że on tu jest. ON TU JEST! nie widzieliśmy się przez długi czas! ON TU JEST! Wskoczyłam mu na ramiona i uścisnęłam bardzo mocno.
-Rozumiem, że się cieszysz!
-I to ba.a.a..a.a..a.a- nagle Igor zaczął mną kręcić, po czym zbiegał ze mną ze schodów, a ja umierałam z przerażenia, że zaraz się przewrócimy, nagle zatrzymał się w kuchni. - RDZO. NIENAWIDZE CIE GLUPKU!
-A teraz księżniczko, rób mi obiad, bo zgłodniałem przez tę podróż do ciebie.- zaśmiał się.
-Chyba sobie kpisz. Weź sobie loda z zamrażarki, a obiadu nie zjesz do wieczora. Bo wieczorem wybierasz się ze mną do Ostoi.
-Hmm? gdzie przepraszam?- zapytał kpiąco
-No do restauracji, jakaś niespodzianka jest dla mnie, a ty pójdziesz, ze mną, bo gdy to będzie jakaś pułapka, powiem im żeby ciebie wzieli, a ja będe wolna!- zażartowałam.
-Mała wykorzystywaczka :/ No dobrze, pójdę. Ale nie myśl sobie za dużo, ide tylko dlatego, że chcę coś dzisiaj w ogóle zjeść.
-kochany jesteś!
-kochany jesteś!
~~~~
I nadszedł ten czas! jest godzina 18:00, a stąd do restauracji godzina jazdy samochodzem. Wyszłam z łazienki ubrana w moją nową sukienkę na którą spadały moje świeżo zlokowane włosy. Zawołałam igora, który był gotowy już o wiele wcześniej i wyszliśmy z domu.
~~~~~
Do restauracji dotarlismy na czas. Weszłam pierwsza, brat tuż za mną. Odwróciłam wzrok na scene. Ku mojemu zdziwieniu stał tam chłopak, którego widziałam dzisiaj rano... Z MOJĄ MAMĄ. Moja mama śpiewa?! czemu o niczym nie wiem? Co z tym sms'em? może ktoś po prostu chciał mi powiedzieć, że moja mama tu dzisiaj będzie, a nie żadna niespodzianka! a ja głupia sie wystroiłam. Stałam zamurowana wpatrując się w duet. Jasiek grał na gitarze, i śpiewał, mama też spiewała... no musze powiedzieć, że świetnie to brzmiało.
-czy ty to widzisz?- zapytał igor.
-widzę, i nie mogę uwierzyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz